Przejdź do treści
pawlikowska-jasnorzewska makowska sztuka miłość zakopane

Sztuka, miłość, Zakopane. Szkice i obrazy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w zbiorach Kaspra Pawlikowskiego

Autorzy

Urszula Makowska, Julia Griffin, Anna Pawlikowska

Rok wydania
2025
ISBN
978-83-68411-28-7
Cena
120.00zł

Niemal każdy, kto był zakochany, czytał i cytował jej wiersze. Wszyscy wiedzą, że miała trzech mężów i tylko nazwisko pierwszego z nich porzuciła bez żalu (albo z odrobina żalu – bo było takie kwitnąco-poetyckie: Bzowski), że była siostrą Magdaleny Samozwaniec, która w dwóch wspomnieniowych książkach – Maria i Magdalena oraz Zalotnica niebieska – zebrała rodzinne historie i – gęsto przetykane nitkami prawdy – rodzinne mity. Mało kto pamięta, że Maria Pawlikowska-Jasnorzewska napisała – oprócz ponad tysiąca wierszy i fragmentów prozy poetyckiej – kilkanaście dramatów. A jedynie nieliczni wiedzą, że była malarką.

Córka Wojciecha Kossaka, artysty sławnego także poza granicami Polski, i wnuczka jeszcze znakomitszego Juliusza Kossaka (który, jak pisała po latach, „Malował rozrzewnieniem i słońcem, / siwki, grzywki, kopytka tańczące i lśniące”), miała malarstwo w genach. Już w dzieciństwie zyskała obycie w świecie sztuki, należącej w tej rodzinie do codzienności, w tak samo naturalny sposób jak rośliny, ptaki i owady w ogrodzie krakowskiej Kossakówki.  Początkowo traktowała swoja twórczość plastyczną dużo bardziej serio niż pisanie, zachęcana przez ojca, który wierzył, że „sztuka będzie zawsze źródłem dla Lilki i pociechy, i powodzenia”. Została jednak poetką, wybitną od początku, od debiutanckiego tomu.

Jej prace plastyczne skatalogowane, zinterpretowane i reprodukowane (razem z ilustracjami kontekstowymi) w książce Sztuka, miłość, Zakopane stanowią prawdopodobnie najbogatszy w tej mierze zespół. W jego skład wchodzi 30 kart, w tym część zarysowanych obustronnie, z ponad 40 obrazami. Były przechowywane wśród innych dzieł i dokumentów w Domu pod Jedlami na Kozińcu w Zakopanem, zaprojektowanym przez Stanisława Witkiewicza dla miłośnika Tatr i poezji Słowackiego, Jana Gwalberta Pawlikowskiego seniora. Odziedziczył je (podobnie jak ogromne archiwum przekazane potem w darze do Biblioteki Jagiellońskiej) jego wnuk, Kasper Pawlikowski (1927–2021). Żona Kaspra, Anna, uporządkowała obrazy i szkice Lilki, a także napisała znakomite wprowadzenie do książki. 

Prace z kolekcji Kaspra Pawlikowskiego powstały (być może z małymi wyjątkami) po ślubie Lilki z Kossaków primo voto Bzowskiej z Janem Gwalbertem Henrykiem Pawlikowskim, nazywanym przez wszystkich Jasiem. W 1919 roku przyszła poetka zamieszkała w domu Pod Jedlami. Bywała w Zakopanem już wcześniej przy różnych okazjach, ale teraz nie przyjechała na wakacje, tylko na stałe (chociaż ta stałość  po dwóch, trzech latach okaże się niezbyt stabilna) i patrzy na wszystko z nowej perspektywy. Utrzymuje kontakty z formistami i z innymi artystami ze swojego pokolenia. Nie tylko chłonie awangardową sztukę, ale obserwuje twórcze strategie; zdaje sobie sprawę, że być może wcale nie musi wybierać, że malarstwo i poezja dają się pogodzić jako dwa równoległe strumienie kreacji. Tak jest przecież w wypadku Witkacego, Leona Chwistka czy Jana Żyznowskiego. Bracia Pronaszkowie poza działalnością plastyczną i scenograficzną uprawiają  publicystykę, Rafał Malczewski pisuje felietony, a Tymon Niesiołowski – wiersze i dramaty. 

Miłość Pawlikowskiej do drugiego męża „przeszła w wichr wiosenny” i w dwa tomiki poetyckie – Niebieskie migdały z roku 1922 i Różową magię z 1924. Okładkę pierwszego ozdobił jej obrazek z serii przygotowanej na pocztówki, a drugiego – różowo-zielona winietka, która w wielu wariantach pojawiła się również we wnętrzu książki. W tym czasie Lilka zaprojektowała poza tym okładkę do wydania satyrycznej prozy Magdaleny Samozwaniec Na ustach grzechu (1922) i barwna winietę (niewykorzystaną w pierwszej edycji) do napisanej przez Jasia Bajdy o Niemrawcu

Lata małżeństwa z Pawlikowskim przyniosły artystce także dość liczne próby z zakresu „sztuki czystej”, te właśnie, które weszły do omawianej kolekcji. Nie tworzą jednorodnego zespołu, nie podlegają jednemu porządkowi – ani tematycznemu, ani stylistycznemu. Prezentują możliwości autorki jako portrecistki i pejzażystki, pokazują rozległość jej  zainteresowań tematycznych i różnorodność rozwiązań formalnych – raz jest to kontur prawie pożyczony od Wyspiańskiego, to znów konwencja bliska formizmowi, nieraz ton serio, innym razem ton buffo, albo oba naraz, czasem niemożliwe do rozdzielenia. To ostatnie przywodzi na myśl jej wiersze. Czasem aż trudno nie ulec pokusie, by w słowach szukać odbicia jej szkiców malarskich czy rysunkowych  (lub odwrotnie – śledzić w szkicach ślady poezji). Niekiedy takie zestawienie pozwoliłoby chyba dostrzec nutę szyderczą czy drapieżną pod efektowną ładnością i dekoracyjnością prac z tego zbioru.

Zresztą pełniejszy zakres wyzyskania interpretacyjnych możliwości, jakie dają malarskie i rysunkowe dzieła Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, ujawni się dopiero w przyszłości. Na razie nie wiadomo nawet, jaką część jej całego dorobku plastycznego stanowi omówiony zbiór. Został przedstawiony w kontekście pozostałych dzieł poetki, zachowanych i znanych choćby z reprodukcji. Ale ile jest nieznanych?  Ta niekompletność nie przeszkadza jednak, by zgromadzone w książce informacje i analizy stały się podstawą do dalszych badań oraz poszukiwań. Furtka została uchylona.